środa, 23 listopada 2016

Rozdział 2

*Szepcze*Ała! Postradałaś zmysły ?! – Lisica stała patrząc na mnie z chęcią mordu.
-*Szepcze*Nie trzeba było mnie tak straszyć, chcesz żebym na zawał padła ?
-*Szepcze*Próbuję uchronić cię przed głupstwami.
-*Szepcze* Przecież nic złego nie robię. – Miko spojrzała na mnie krytycznie po czym skrzyżowała ręce pod biustem.
- A kogo mu tu mamy, czyżbyś nie mogła obejść się beze mnie ? – Tuż za mną stał wampir ze swoim uwodzicielskim spojrzeniem.
- Podsłuchiwała nas, wszyscy ludzie są tacy sami. – Z oburzeniem stwierdził elf patrząc na mnie z pogardą. Spuściłam głowę ze smutku, wiedziałam że ma niepochlebne zdanie na temat rasy ludzkiej, ale miałam cicha nadzieję że mnie już przestał porównywać do całej reszty. Jednak moje stwierdzenie jest bardzo mylące.
-Ezarel jakbyś nie zauważył spokojnie rozmawiałyśmy, nie interesują nas twoje problemy życiowe. – Lisica bez mrugnięcia okiem zapewniła mi alibi, dzięki czemu niebieskowłosy nie mógł kontynuować szykanowania mojej osoby. Jednak można było dosłyszeć ciche narzekanie zielonookiego. Cieszę się, że mam w Miko przyjaciela, zawsze mnie wspiera i wie co powiedzieć by wyrwać mnie z dołka.
- To dlaczego szeptałyście ? – Agrrr, powinnam zakneblować Nevre śmierdzącą skarpetą by nie zadawał zbędnych pytań, tak jak się spodziewałam elf nagle się ożywił.
- No właśnie, o czym tak szeptałyście ?
- Nie bądźcie tacy wścibscy, mam prawo mieć sekrety z Constancią a wam nic do tego.
- Sekrety ? – Oczy wampira zaiskrzyła a na twarzy wkradł się uśmiech szaleńca. Czasami mam wrażenie że Nevra ma problem w rozumieniu co poniektórych zdań.
- Dobra dosyć tej dyskusji, co powiecie na wypad na coś mocniejszego do stołówki ? – Widać Ezarela znudziła dalsza sprzeczka z nami, ale w sumie wyjście z nimi może dobrze wpłynąć na moje relację z niebieskowłosym. – Co ty na to Miko ? Pójdziemy razem z Nevrą się napić i pogadać wspólnie.
- A ja ? – Byłam zła na elfa, że specjalnie mnie pominą. Często jego uwagi i żarty były na poziomie dziecka, a on sam nigdy nie widział granic śmieszkowania.
- Tak jak wcześniej wspomniałem, Miko i Nevra. – Jego złośliwy uśmieszek zaraz zejdzie mu z twarzyczki, niech ja tylko go dorwę. Złość ogarniała całe moje ciało, czułam ogromny przypływ ciepła i mrowienie w palcach.
- Constancia ? – Niebieskooka spojrzała na mnie z przejęciem, ale nie obchodziło mnie to. Miałam tylko ochotę utrzeć nosa temu gburowi od siedmiu boleści. Kątem oka zerknęłam na swoje palce, co przyprawiło mnie o lekki strach, zamiast paznokci miałam ogromne czarne pazury. Pod wpływem przerażenia padłam na ziemię, nie potrafiłam się opanować. Ezarel kucną tuż przy mnie ze strachem wymalowanym na twarzy.
- Co się stało ? – Elf złapał mnie z dłoń próbują mnie w ten sposób uspokoić.
- J...Ja ma...mam paz...ury. – Nie potrafiłam opanować swego głosu, cała drżałam z niepokoju.
- Co ty wygadujesz ? Zobacz twoje dłonie są normalne. – Spojrzałam na ręce lekko zdziwiona i trochę zawstydzona, niebieskowłosy nadal trzymał mnie za dłoń gładząc jej wierzch. Nie pamiętam kiedy ostatnio to on sam mnie dotkną przy czym będąc przy mnie tak blisko. Jego zielone oczy przeszywały mnie na wylot, czułam się jak w transie z którego nie chciałam być wybudzona.
- Ehem.. – Chrząknięcie Miko dopiero wybudziło nas z tego stanu, elf pomógł mi wstać. Zauważyłam, że oboje mieliśmy rumieńce z zawstydzenia, lisica jak i wampir przyglądali się to mi to elfowi z zaciekawieniem, lecz żaden z nich nie skomentował tego co się właśnie wydarzyło.
- Tooo może w końcu pójdziemy na tą stołówkę ? – Krępującą ciszę przerwał Nevra ratując cała tą sytuację. Wszyscy przytaknęliśmy i szybszym tempem ruszyliśmy w stronę stołówki po drodze nie zamieniając ze sobą nawet jednego słowa. Gdy już dotarliśmy na miejsce rozsiedliśmy się przy stole, w tym czasie Karuto przyniósł mi i Miko soki a dla chłopaków piwa. Siedzieliśmy już z godzinę przy stole a nasze grono się powiększało, co mnie zdziwiło bo nawet Leiftan przyszedł z nami wypić. Nie znałam przyjaciela z takiej strony, ale przyznam że miło patrzeć jak wszyscy się integrujemy przy alkoholu.
- Constancia dlaczego pijesz tylko sok ? - Aleja jak i Karenn patrzyły na mnie z niecierpliwością czekając na odpowiedź.
- Nie lubię alkoholu. – Stwierdziłam krótko po czym upiłam łyk soku.
- Ale nie próbowałaś alkoholu z na naszego świata. – Do rozmowy dołączyła Ewelain, z czego nie byłam zbytnio szczęśliwa.
- Dziewczyny uszanujcie jej decyzję. – Uratowana przez Valkyona, nie często z nim rozmawiam, ale wiem, że zawsze mogę na nim polegać. Uśmiechnęłam się promiennie do złotookiego, przy czym nie został mi dłużny odwdzięczając się równie pięknym uśmiechem.
- Valky jesteś czasami sztywny. – Jednym zdaniem określiła go Ykhar, wszyscy patrzyli ze zdumieniem na rudowłosą. – No co ? Każdy czasem musi zluzować.- Teraz to już wszyscy patrzyli z wytrzeszczem w oczach, nie sądziłam, że jest taka wygadana pod wpływem alkoholu. Kątem oka zerknęłam na niebieskowłosego, byłam dość zdziwiona widząc jak głęboko mi się przypatruje popijając piwo. Nie zaprzestał swojej czynności nawet gdy ja również mu się przypatrywałam. Miałam wrażenie jakby próbował w ten sposób odczytać moje myśli, bądź ukradkiem wślizgnąć się do mej duszy by móc nią zawładnąć. Przyznam że prawie by mu się to udało, gdyby nie wampir który lekko go szturchnął w bok by ten się ockną z rozmyślań. Resztę wieczoru spędziliśmy w sielankowym nastroju, do momentu gdy chłopcy napili się do nieprzytomności. Nie mogłyśmy tak po prostu ich tam zostawić dlatego postanowiłyśmy pozanosić ich po pokoi.
- To ja zajmę się Ezarelem. – Z wielkim uśmiechem wyrywała się Ewelain, miałam ochotę coś jej odpowiedzieć, ale się opanowałam.
- Zrobimy tak, Ykhar i Aleja zaniosą Nevre do pokoju, Jamon zaniesie Valkyona, Ewelain i ja zaniesiemy Leiftana, a Constancia zaprowadzi Ezarela. Dasz sobie rade ? – Ukradkiem zobaczyłam jak Miko puszcza mi oczko, bardzo dobrze wiedziała jak to ukartować. Bez namysłu kiwnęłam głowa, widziałam że dla elficy nie przypadł do gustu podział zadań, ale nie chciała sprzeciwiać się dla przełożonej z czego ja byłam bardzo szczęśliwa. Wszyscy dawno wzięli się do roboty przez co zostałam tylko ja ze śpiącym Ezarelem, nie zwlekając długo wzięłam go pod ramię i objęłam w pasie, powolnym krokiem zbliżaliśmy się do jego pokoju. Gdy już weszłam do pokoju delikatnie ułożyłam elfa na łóżku i zaczęłam rozbierać go do snu, w momencie gdy zdejmowałam mu koszulę na chwilę otworzył oczy.
- Nnnie dtotykjaj mje. – Nawet będąc totalnie pijany próbował trzymać mnie na dystans.
- Ezarel jesteś pijany i nie pójdziesz spać w ubraniach. – Na jego ustach zagościł niewinny uśmiech, nie był to ani ironiczny ani sarkastyczny uśmiech, tylko szczery uśmiech który widziałam pierwszy raz w życiu.
- Diobzsie, aaalee bądźźź dłelikatna. – Byłam dość zszokowana jego słowami, widać te mocne trunki Karuto trochę mu zaszumiały w głowie. Gdy już skończyłam rozbierać zielonookiego przykryłam go kocem, lekko strząsnęłam niesforny kosmyk z twarzy Ezarela, gdy spał był taki niewinny i przystojny. Odwróciłam się by wyjść z pokoju elfa, ale coś mnie zatrzymało, była to ręka chłopaka na moim nadgarstku. Poczułam lekkie mrowienie, to kolejny raz dzisiaj gdy dotyka mnie z własnej woli.
- Co się stało Ezarel ? – Przykucnęłam przy jego łóżku spoglądając na niego, nadal trzymał moją rękę dzięki czemu czułam niewyobrażalne szczęście.
- Dziękuję. – Tylko to wybełkotał, znając życie jutro niczego nie będzie pamiętać, a skoro tak to mogę to wykorzystać. Przybliżyłam się i lekko musnęłam jego usta, były takie ciepłe i wilgotne. Skradłam buziaka dla mojego ukochanego, a na jego twarzy znów pojawił się szczery uśmiech.
- Dobranoc. – Szepnęłam elfowi na ucho po czym wyszłam i skierowałam się do swojego pokoju. Leżałam na łóżku myśląc o Ezarelu, to był jeden z lepszych dni. Przejechałam palcami po ustach przypominając sobie tą piękną chwilę. Przekręciłam się na bok i zasnęłam myśląc o cudownym buziaku skradzionym zielonookiemu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz