*Szepcze*Ała!
Postradałaś zmysły ?! – Lisica stała patrząc na mnie z chęcią mordu.
-*Szepcze*Nie
trzeba było mnie tak straszyć, chcesz żebym na zawał padła ?
-*Szepcze*Próbuję
uchronić cię przed głupstwami.
-*Szepcze*
Przecież nic złego nie robię. – Miko spojrzała na mnie krytycznie po czym
skrzyżowała ręce pod biustem.
- A kogo mu
tu mamy, czyżbyś nie mogła obejść się beze mnie ? – Tuż za mną stał wampir ze
swoim uwodzicielskim spojrzeniem.
-
Podsłuchiwała nas, wszyscy ludzie są tacy sami. – Z oburzeniem stwierdził elf
patrząc na mnie z pogardą. Spuściłam głowę ze smutku, wiedziałam że ma
niepochlebne zdanie na temat rasy ludzkiej, ale miałam cicha nadzieję że mnie
już przestał porównywać do całej reszty. Jednak moje stwierdzenie jest bardzo
mylące.
-Ezarel
jakbyś nie zauważył spokojnie rozmawiałyśmy, nie interesują nas twoje problemy
życiowe. – Lisica bez mrugnięcia okiem zapewniła mi alibi, dzięki czemu
niebieskowłosy nie mógł kontynuować szykanowania mojej osoby. Jednak można było
dosłyszeć ciche narzekanie zielonookiego. Cieszę się, że mam w Miko
przyjaciela, zawsze mnie wspiera i wie co powiedzieć by wyrwać mnie z dołka.
- To
dlaczego szeptałyście ? – Agrrr, powinnam zakneblować Nevre śmierdzącą skarpetą
by nie zadawał zbędnych pytań, tak jak się spodziewałam elf nagle się ożywił.
- No
właśnie, o czym tak szeptałyście ?
- Nie
bądźcie tacy wścibscy, mam prawo mieć sekrety z Constancią a wam nic do tego.
- Sekrety ?
– Oczy wampira zaiskrzyła a na twarzy wkradł się uśmiech szaleńca. Czasami mam
wrażenie że Nevra ma problem w rozumieniu co poniektórych zdań.
- Dobra
dosyć tej dyskusji, co powiecie na wypad na coś mocniejszego do stołówki ? –
Widać Ezarela znudziła dalsza sprzeczka z nami, ale w sumie wyjście z nimi może
dobrze wpłynąć na moje relację z niebieskowłosym. – Co ty na to Miko ?
Pójdziemy razem z Nevrą się napić i pogadać wspólnie.
- A ja ? –
Byłam zła na elfa, że specjalnie mnie pominą. Często jego uwagi i żarty były na
poziomie dziecka, a on sam nigdy nie widział granic śmieszkowania.
- Tak jak
wcześniej wspomniałem, Miko i Nevra. – Jego złośliwy uśmieszek zaraz zejdzie mu
z twarzyczki, niech ja tylko go dorwę. Złość ogarniała całe moje ciało, czułam
ogromny przypływ ciepła i mrowienie w palcach.
- Constancia
? – Niebieskooka spojrzała na mnie z przejęciem, ale nie obchodziło mnie to.
Miałam tylko ochotę utrzeć nosa temu gburowi od siedmiu boleści. Kątem oka zerknęłam
na swoje palce, co przyprawiło mnie o lekki strach, zamiast paznokci miałam
ogromne czarne pazury. Pod wpływem przerażenia padłam na ziemię, nie potrafiłam
się opanować. Ezarel kucną tuż przy mnie ze strachem wymalowanym na twarzy.
- Co się
stało ? – Elf złapał mnie z dłoń próbują mnie w ten sposób uspokoić.
- J...Ja
ma...mam paz...ury. – Nie potrafiłam opanować swego głosu, cała drżałam z
niepokoju.
- Co ty
wygadujesz ? Zobacz twoje dłonie są normalne. – Spojrzałam na ręce lekko
zdziwiona i trochę zawstydzona, niebieskowłosy nadal trzymał mnie za dłoń
gładząc jej wierzch. Nie pamiętam kiedy ostatnio to on sam mnie dotkną przy
czym będąc przy mnie tak blisko. Jego zielone oczy przeszywały mnie na wylot,
czułam się jak w transie z którego nie chciałam być wybudzona.
- Ehem.. –
Chrząknięcie Miko dopiero wybudziło nas z tego stanu, elf pomógł mi wstać.
Zauważyłam, że oboje mieliśmy rumieńce z zawstydzenia, lisica jak i wampir
przyglądali się to mi to elfowi z zaciekawieniem, lecz żaden z nich nie skomentował
tego co się właśnie wydarzyło.
- Tooo może
w końcu pójdziemy na tą stołówkę ? – Krępującą ciszę przerwał Nevra ratując
cała tą sytuację. Wszyscy przytaknęliśmy i szybszym tempem ruszyliśmy w stronę
stołówki po drodze nie zamieniając ze sobą nawet jednego słowa. Gdy już
dotarliśmy na miejsce rozsiedliśmy się przy stole, w tym czasie Karuto
przyniósł mi i Miko soki a dla chłopaków piwa. Siedzieliśmy już z godzinę przy
stole a nasze grono się powiększało, co mnie zdziwiło bo nawet Leiftan
przyszedł z nami wypić. Nie znałam przyjaciela z takiej strony, ale przyznam że
miło patrzeć jak wszyscy się integrujemy przy alkoholu.
- Constancia
dlaczego pijesz tylko sok ? - Aleja jak i Karenn patrzyły na mnie z
niecierpliwością czekając na odpowiedź.
- Nie lubię
alkoholu. – Stwierdziłam krótko po czym upiłam łyk soku.
- Ale nie
próbowałaś alkoholu z na naszego świata. – Do rozmowy dołączyła Ewelain, z
czego nie byłam zbytnio szczęśliwa.
- Dziewczyny
uszanujcie jej decyzję. – Uratowana przez Valkyona, nie często z nim rozmawiam,
ale wiem, że zawsze mogę na nim polegać. Uśmiechnęłam się promiennie do
złotookiego, przy czym nie został mi dłużny odwdzięczając się równie pięknym
uśmiechem.
- Valky
jesteś czasami sztywny. – Jednym zdaniem określiła go Ykhar, wszyscy patrzyli
ze zdumieniem na rudowłosą. – No co ? Każdy czasem musi zluzować.- Teraz to już
wszyscy patrzyli z wytrzeszczem w oczach, nie sądziłam, że jest taka wygadana
pod wpływem alkoholu. Kątem oka zerknęłam na niebieskowłosego, byłam dość
zdziwiona widząc jak głęboko mi się przypatruje popijając piwo. Nie zaprzestał
swojej czynności nawet gdy ja również mu się przypatrywałam. Miałam wrażenie
jakby próbował w ten sposób odczytać moje myśli, bądź ukradkiem wślizgnąć się
do mej duszy by móc nią zawładnąć. Przyznam że prawie by mu się to udało, gdyby
nie wampir który lekko go szturchnął w bok by ten się ockną z rozmyślań. Resztę
wieczoru spędziliśmy w sielankowym nastroju, do momentu gdy chłopcy napili się
do nieprzytomności. Nie mogłyśmy tak po prostu ich tam zostawić dlatego
postanowiłyśmy pozanosić ich po pokoi.
- To ja
zajmę się Ezarelem. – Z wielkim uśmiechem wyrywała się Ewelain, miałam ochotę
coś jej odpowiedzieć, ale się opanowałam.
- Zrobimy
tak, Ykhar i Aleja zaniosą Nevre do pokoju, Jamon zaniesie Valkyona, Ewelain i
ja zaniesiemy Leiftana, a Constancia zaprowadzi Ezarela. Dasz sobie rade ? –
Ukradkiem zobaczyłam jak Miko puszcza mi oczko, bardzo dobrze wiedziała jak to
ukartować. Bez namysłu kiwnęłam głowa, widziałam że dla elficy nie przypadł do
gustu podział zadań, ale nie chciała sprzeciwiać się dla przełożonej z czego ja
byłam bardzo szczęśliwa. Wszyscy dawno wzięli się do roboty przez co zostałam
tylko ja ze śpiącym Ezarelem, nie zwlekając długo wzięłam go pod ramię i
objęłam w pasie, powolnym krokiem zbliżaliśmy się do jego pokoju. Gdy już
weszłam do pokoju delikatnie ułożyłam elfa na łóżku i zaczęłam rozbierać go do
snu, w momencie gdy zdejmowałam mu koszulę na chwilę otworzył oczy.
- Nnnie
dtotykjaj mje. – Nawet będąc totalnie pijany próbował trzymać mnie na dystans.
- Ezarel
jesteś pijany i nie pójdziesz spać w ubraniach. – Na jego ustach zagościł
niewinny uśmiech, nie był to ani ironiczny ani sarkastyczny uśmiech, tylko
szczery uśmiech który widziałam pierwszy raz w życiu.
- Diobzsie,
aaalee bądźźź dłelikatna. – Byłam dość zszokowana jego słowami, widać te mocne
trunki Karuto trochę mu zaszumiały w głowie. Gdy już skończyłam rozbierać
zielonookiego przykryłam go kocem, lekko strząsnęłam niesforny kosmyk z twarzy
Ezarela, gdy spał był taki niewinny i przystojny. Odwróciłam się by wyjść z
pokoju elfa, ale coś mnie zatrzymało, była to ręka chłopaka na moim nadgarstku.
Poczułam lekkie mrowienie, to kolejny raz dzisiaj gdy dotyka mnie z własnej
woli.
- Co się
stało Ezarel ? – Przykucnęłam przy jego łóżku spoglądając na niego, nadal
trzymał moją rękę dzięki czemu czułam niewyobrażalne szczęście.
- Dziękuję.
– Tylko to wybełkotał, znając życie jutro niczego nie będzie pamiętać, a skoro
tak to mogę to wykorzystać. Przybliżyłam się i lekko musnęłam jego usta, były
takie ciepłe i wilgotne. Skradłam buziaka dla mojego ukochanego, a na jego
twarzy znów pojawił się szczery uśmiech.
- Dobranoc.
– Szepnęłam elfowi na ucho po czym wyszłam i skierowałam się do swojego pokoju.
Leżałam na łóżku myśląc o Ezarelu, to był jeden z lepszych dni. Przejechałam
palcami po ustach przypominając sobie tą piękną chwilę. Przekręciłam się na bok
i zasnęłam myśląc o cudownym buziaku skradzionym zielonookiemu.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz